Obiekt tygodnia 15.07.2019 – Mroczne okolice M 11

Snując rozważania nad potencjalnym obiektem tygodnia swoją uwagę kierowałam głównie na gromady otwarte – wypisałam sobie niektóre z tych, które pojawiły się w moim notatniku obserwacyjnym, a potem zastanawiałam się co by tu wybrać. A potem przeglądając opisy z Bieszczad z 2017 roku trafiłam na dużo Barnardów. 


Chyba każdy, nawet niezbyt doświadczony obserwator kojarzy gromadę Messier 11 zawieszoną między słabymi gwiazdami Tarczy. Nie wszyscy jednak wiedzą, że tuż obok, pośród tysięcy słońc zlewających się w delikatną, migocącą poświatę Galaktyki, czai się całe mnóstwo mrocznych sylwetek. Wkraczając w te rejony bardzo łatwo się pogubić i to nie tylko za sprawą ilości tych ciemnych mgławic, ale przede wszystkim dlatego, że nie tak łatwo o atlas czy mapy w pełni opisujące je wszystkie. Ja sama przygotowując ten odcinek OT doznałam niezłego miszmaszu, próbując ujednolicić to, co mówią mi Interstellarum, Pocket Sky Atlas, Sky Atlas 2000 czy różne strony w Internecie, aż w końcu udało mi się dotrzeć do samego źródła, czyli oryginalnego katalogu E. E. Barnarda. 

Bar-pt1-pl037_sm.thumb.jpg.ae9e995dc046e4e43419c9cfef78fe67.jpg
platechart37.thumb.jpg.6cd8ddcd146787dfd16fe882f393a3c2.jpg
Bar-pt2-cht037_sm.thumb.jpg.bb179f71b57c6f61640c02ed535c12fc.jpg


Źródło: https://exhibit-archive.library.gatech.edu/barnard/bpdi/bpdi.php

Dobra, to skoro już wiemy jak się po całej okolicy poruszać, przejdźmy może wreszcie do jakichś konkretów… Raczej nikogo nie zaskoczę stwierdzeniem, że widoczne na powyższej fotografii (wykonanej ponad 100 lat temu przez samego pana Barnarda) bogate pola gwiazd poprzecinane chmarą ciemnych obłoków są celem wybitnie lornetkowym. Oprócz dwururki, do pełni szczęścia potrzebujemy jeszcze tylko nieba jak najmniej zanieczyszczonego światłem, w przeciwnym wypadku nie dostrzeżemy ani gwiezdnego tła naszych Barnardów, ani ich samych. Mając już dobrą miejscówkę i lornetkę celujemy w M 11 w północnej części Tarczy. Łatwo do niej dotrzeć przedłużając linię łączącą 12 i η Aql o troszkę ponad jedną długość na zachód i minimalnie odbijając w dół. Na pierwszy rzut oczu może wydawać się, że mamy do czynienia z gromadą kulistą, co nie dziwi aż tak, zważywszy, iż jest to jedna z najbogatszych i najbardziej zwartych gromad otwartych. W niewielkich lornetkach z krągłej, puszystej chmurki jesteśmy w stanie dojrzeć najjaśniejszy jej składnik ok. 8 wielkości gwiazdowej, ale już w instrumentach rzędu 15×70 możemy pokusić się o odnotowanie ziarnistości gromady lub nawet rozbicie jej na kilkadziesiąt słońc.

Tuż nad Dziką Kaczką niebo okupuje ogromna, przypominająca półksiężyc ciemna struktura, którą Barnard skatalogował pod numerem 111. To przedziwne półkole dopełnia troszkę bledsza plama B119a, a razem obie mgławice mogą przywodzić na myśl Pacmana zjadającego kulkę. Te właśnie dwa obiekty najłatwiej wyłowić spośród okolicznych ciemnotek. To jednak nie wszystko – jeśli dysponujemy niebem o wiele lepszym niż przyzwoite, możemy spróbować przyjrzeć się dokładniej tym obiektom. W obrębie samego B111, którego nieprzezroczystość1 określana jest jako 3, wyróżnia się kilka jeszcze ciemniejszych obłoków. Wśród nich najłatwiej powinniśmy dostrzec te o numerach 110 i 113 (nieprzezroczystość odpowiednio 6 i 5), choć najłatwiej nie oznacza tu wcale łatwo. Jeśli chodzi o B106 oraz B107, to na Deep Sky Forum znalazłam wpis, nt. obserwacji tychże w 6″ Newtonie z filtrem, nomen omen, Deep-Sky, a to wszystko z południowej Francji. Swoją drogą ciekawe jak to wszystko wygląda w zenicie…  

At 26x B 106 and 107 are visible as dark spots between the stars. B 110 is visible as well. B 113 is much clearer than these three.

Na południowym końcu sierpa B111 odnajdziemy B320, który wizualnie jest praktycznie zlany z resztą półksiężyca. B119a również skrywa w swoim wnętrzu niespodziankę – jego północną część Edward Barnard skatalogował jako B117a, choć przyznam bez bicia, że nie mam pojęcia czy jest ona uznawana jako po prostu fragment B119a, czy też jest oddzielną plamką, która akurat jest zawarta na jej obszarze. 

Ale wróćmy trochę bliżej M 11. B112 niczym cień Dzikiej Kaczki uparcie ciemnieje na południe od niej, a tuż obok po lewej naszym oczom ukazuje się długi łańcuszek ciemnej materii zorientowany wzdłuż osi północ-południe. Idąc od góry w jego skład wchodzą B115, B114, B116, B117 oraz B118. Warto zwrócić uwagę na zróżnicowaną „jasność” czy raczej „ciemność” poszczególnych elementów tego sznurka, nie na całej długości będzie się odcinał od tła tak samo wyraźnie.
Ciekawa sprawa jest z B318, bo o ile został on zaznaczony w wielu atlasach, a i przecież sam Barnard odnotował go w swoim katalogu, to pamiętam, że za Chiny i Japonię nie potrafiłam się go dopatrzyć na bieszczadzkim niebie, podobnie zresztą jak i na wielu zdjęciach rejonu… Udało mi się znaleźć jeden wątek na Cloudy Nights na ten temat, widać nie tylko mi obiekt ten przysporzył wątpliwości, jednak część osób relacjonuje, że faktycznie widziało tam mgławicę. 
Na sam koniec zwrócę jeszcze uwagę na przepiękną ciemnotkę o numerze katalogowym 103, która z zachodu otula obłok Tarczy, wcinając się weń czarnymi języczkami i tworząc z nim intrygujący kontrast. 

O lornetkowym pięknie okolic M 11 sama przekonałam się w Bieszczadach w lipcu 2017 r., mając ze sobą tylko Nikona 10×50. 

Niżej w Tarczy mamy takie atrakcje jak M11 i M26, jednak oprócz nich znalazłam tu dużo interesujących ciemnych regionów. Szczególnie do gustu przypadły mi B111 i B119a. Znajdują się tuż nad Dziką Kaczką i w moim odczuciu wyglądają jak Pacman zjadający kuleczkę. B111 jest tu Pacmanem, a B119a – kuleczką. Inne skojarzenie to symbol islamu – półksiężyc z gwiazdką, ale może zostańmy przy tym pierwszym 😉 Poniżej M11 i troszkę na wschód dostrzegłam nie aż tak wyraźną ciemną plamkę – B112, z kolei na prawo i trochę w dół od niej – no to już potężna czarna chmura – Barnard 103, pięknie odcinający się od gwiezdnego otoczenia. Zwróciłam uwagę na dwa języczki wystające od niego w kierunku północno-wschodnim. Porównałabym je do ogona płaszczki. Nie wiem czy mają jakieś swoje oznaczenia, ale bardzo mi się spodobały. Na lewo, jeszcze nawet bardziej niż B112 zauważyłam pionową przerwę, podobnie jak B112 nieszczególnie wyraźną. Według Interstellarum to B114, 115, 116, 117, 118, uh, ale dużo!

Pozwolę sobie także zacytować fragment relacji kolegi z Forum – Marka Nawrockiego (Panasmaras), z kwietnia 2015 r. – „Stężnicka noc cudów”

Dalej widzę przeogromne półkole Barnarda 111, pierwszej świadomie przeze mnie zaobserwowanej ciemnej mgławicy. Tutaj, wraz z B119a tworzy przedziwny, kolisty wzór wyżerający smugę Drogi Mlecznej. Powyżej kłębią się inne pasma, których nie mam czasu identyfikować. Dalej widzę wspaniałe okolice Dzikiej Kaczki z sznureczkiem B115-114-116-117, pobliskiego Barnarda 112 i majestatyczną otulinę B103, jedno z najpiękniejszych przepyleń w Galaktyce. Nie zatrzymuję się, idę dalej w dół przez wyraźny jak nigdy ślad B312, aż do M24 i potem M8-20-21. Nie mogę wybrać, który kadr jest piękniejszy, a mam wrażenie, że każdy z nich widzę po raz pierwszy.

Wybierając się w podróż po tej okolicy, zwłaszcza pod bardzo ciemnym niebem, uderza w nas mnogość struktur, które budują się niemal z każdej strony. Próbując przybliżyć niektóre z nich pominęłam nie tylko część ciemnych mgławic, ale też wiele gromad otwartych, a i są tacy osobnicy na tym Forum, którzy znaleźliby tu jakieś mgławice planetarne2 ;). Wydaje mi się jednak, że jak na raz zdecydowanie wystarczy, a gdyby ktoś poczuł się przytłoczony, niech po prostu weźmie lornetkę i spojrzy w kierunku Tarczy, w końcu nie zawsze trzeba dokładnie analizować to, co się widzi.

Ps Wiem, że znawcą od „ciemnych paskud” nie jestem i nie mam bogatego doświadczenia w ich obserwacjach, jednak zawsze wracając myślami do swojego pierwszego prawdziwego spotkania z nimi, na nowo czuję zachwyt, który mi wtedy towarzyszył. Nad tą częścią nieba, tymi obiektami i lornetką. Dlatego chcąc podzielić się tym z Wami, zachęcam Was do spojrzenia na te mgławice, które na niebie nie świecą. A potem koniecznie dajcie znać jak poszło!


1 nieprzezroczystość – sześciostopniowa skala określająca jak bardzo nieprzezroczysta jest ciemna mgławica, 1 oznacza obiekt lekko nieprzezroczysty, 6 zaś to mgławica całkiem nieprzezroczysta

2 do tego wyjątkowo paskudne, taki Vyssotsky 1-4 ma 13 magnitudo, a Abell 49 – ledwie 16 mag, swoją drogą przypadkiem udało mi się znaleźć szkic tego pierwszego  
😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.