Obiekt Tygodnia 9.09.2019 – NGC 6441

NGC 6441 tudzież Dunlop 557, przez Interstellarum określana też jako Silver Nugget Cluster, to gromada kulista okupująca niebo tuż przy żądle Skorpiona. Została odkryta 13 maja 1826 r. przez szkockiego astronoma Jamesa Dunlopa. Znajduje się w zgrubieniu centralnym Drogi Mlecznej, ok. 13 tys. lat świetlnych od jej środka oraz ok. 40 tys. lat świetlnych od Ziemi i jest jedną z najbardziej masywnych oraz najjaśniejszych gromad kulistych w naszej Galaktyce. Należy do najbardziej metalicznych gromad kulistych (zawiera stosunkowo dużo pierwiastków cięższych od wodoru i helu), a wśród jej gwiazd znajdziemy nadzwyczaj dużo zmiennych, głównie typu RR Lyrae, oraz przynajmniej cztery pulsary milisekundowe, z których dwa tworzą układ binarny.

W klasyfikacji Shapleya-Sawyer* określana jest jako typ III, z silnie zagęszczonym obszarem centralnym – przy średnicy 175 lat świetlnych połowa jej jasności zawiera się w piętnastu najbardziej wewnętrznych latach świetlnych gromady.

Z obserwowalnym blaskiem 7.15 magnitudo i średnicą 9.6′, pod względem jasności wizualnej plasuje się w trzeciej, a według rozmiarów kątowych w piątej dziesiątce pośród obiektów tego typu. W porównaniu z jej niezwykłymi, astrofizycznymi cechami, pod względem aparycji nie prezentuje się szczególnie wyjątkowo, prawda? Ot zwykła gromada kulista jakich wiele.

NGC 6441 i G Scorpii.
Źródło: http://www.bine-und-franz.de/astrophoto/objekte_htm/ngc6441_onjala_cdk2018.htm

Ale jednak nie do końca. Czymś, co podczas obserwacji odróżnia nasz dzisiejszy obiekt spośród podobnych sobie nie jest wcale jej wygląd, ale otoczenie – NGC 6441 na niebie ulokowała się ok. 8 minut kątowych na wschód od pomarańczowego olbrzyma trzeciej wielkości (a dokładniej +3.21 mag) imieniem G Scorpii. Coś Wam to przypomina? -Tak, równie pomarańczowy Mirach wraz ze swoim Duchem NGC 404 to zdecydowanie dobre skojarzenie.

Jednak w pobliżu znajdziemy coś jeszcze. Ok. 3.5′ ponad wspomnianą gwiazdą znajduje się tajemniczy obiekt o równie enigmatycznym oznaczeniu Haro 1-36. Początkowo uważany za mgławicę planetarną, a obecnie określany jako symbiotyczny układ podwójny, składa się z czerwonego olbrzyma i białego karła. W wyniku rozszerzania się tego pierwszego, jego najbardziej zewnętrzne warstwy przekroczyły granicę (tzw. powierzchnię Roche’a), powyżej której mogą opuścić macierzystą gwiazdę bez potrzeby uzyskania dodatkowej energii. Materiał ten opada na drugi składnik systemu, wywołując czasem rozbłysk – nową.  Haro 1-36 ma jasność ok. 12.5 magnitudo oraz rozmiar 10″.

Ponadto sama NGC 6441 oferuje pewną niespodziankę – w jej wnętrzu skrywa się JaFu 2 – jedna z czterech znanych mgławic planetarnych powiązanych z gromadami kulistymi. Odkryta w 1997 r. ma rozmiar 4.9″, niestety nigdzie nie znalazłam informacji na temat jej jasności obserwowalnej, chociaż nie wydaje mi się, by było możliwe dostrzeżenie jej wizualnie, a przynajmniej nie przez sprzęt dostępny dla większości śmiertelników. Są jednak śmiałkowie próbujący i z takimi paskudami, nie trafiłam jednak na pozytywny wynik takich zmagań. 

Po lewej: JaFu 2 sfotografowana w paśmie H-alpha. Po prawej: ta sama fotografia, ale z usuniętymi gwiazdkami i zwiększonym kontrastem w celu uwidocznienia mgławicy.
Źródło: https://www.noao.edu/jacoby/ngc_6441.html

No dobrze, poopowiadałam trochę o samej gromadzie oraz o jej sąsiedztwie, wspomniałam nawet co nieco o tym, czego raczej na pewno nie zobaczymy, ale co w końcu z obserwacjami NGC 6441?

Przy deklinacji ponad -37°, nawet w najbardziej na południe wysuniętym punkcie naszego kraju, opisywana gromada kulista wznosi się na wysokość maksymalnie trzech stopni… Ale już z miejsc, które chętnie odwiedzamy w czasie urlopu, jak np. kraje śródziemnomorskie, a tym bardziej z okołorównikowych państw będących często celami wypraw astronomicznych, dostrzeżemy ją znacznie wyżej.

Zaczynając od najmniejszego sprzętu potrzebnego do zobaczenia NGC 6441 oraz od bardziej przystępnych nam szerokości, na Cloudy Nights znalazłam wzmiankę o obserwacjach lornetką 10×70 „z ręki”, pod niebem 6 mag i na równoleżniku ok. 42° N – podobno gromada była ledwo dostrzegalna. Sama z 43° N widziałam ten obiekt przez APM 25×100, niestety nie miałam ze sobą Nikona 10×50 (rozkolimował się biedaczek :() .

Przy kolejnym obiekcie krzyknęłam coś w stylu „Whoaaaaaa! Aaale zaaacne!”, oto bowiem wcelowałam w niesamowicie piękną parkę, kojarzącą mi się z NGC 404 skrytą w blasku Miracha. W tym przypadku gwiazdą jest pomarańczowy olbrzym G Sco, a zamiast galaktyki mamy jaśniejącą srebrzystym światłem gromadę kulistą, tak kontrastową do ogniście płonącej towarzyszki. Ah, zapomniałabym, ta kulka to NGC 6441 (wg Interstellarum także Silver Nugget Cluster). Jestem zachwycona i swoją drogą chyba właśnie znalazłam kandydata na odcinek OT… 

Przy większych aperturach, rzędu 12 cali, możemy pokusić się nie tylko o parkę NGC 6441 – G Scorpii, ale także o dostrzeżenie Haro 1-36. Trafiłam na bardzo ładny opis tego obiektu z Dobsona 305/1500 z okolic hiszpańskiej Grenady, wzbogacony w dodatku pięknym szkicem: 

Wizualnie Haro 1-36 pojawia się jako słaba gwiazda, nieco nieostra. Ledwie osiąga 14 magnitudo, chociaż zdziwimy się, jeśli umieścimy filtr O-III: nagle gwiazda wydaje się ożywać i wyróżnia się spośród reszty obiektów wypełniających okular. Umieszczając i usuwając na naszych oczach filtr OIII, możemy bez wątpienia potwierdzić jego obecność, a po zlokalizowaniu łatwiej go będzie zobaczyć bez użycia filtra. W ten sposób możemy najlepiej cieszyć się tym przypadkowym zjednoczeniem kosmicznym.

1254197434_ngc-6441sketch.thumb.png.3598123ff8e442e90fbfe94413904bd0.png

Źródło: https://elnidodelastronomo.com/2017/10/17/exotico-triplete-en-escorpio-ngc-6441-haro-1-36/

Z drugiej strony, pod afrykańskim niebem Lukost (Łukasz Ostrowski) obserwował ją w Fujinonie 10×50 oraz 12-calowym newtonie, co podsumował następująco: 

Lukost posłusznie melduje, że:
– w Fujinonie 10×50 bezproblemowo oddzielił kuleczkę od pomarańczowej G Scorpii, a na styk w polu widzenia zmieściły się jeszcze Messiery 6 i 7,
– w lustrze 300 mm, przy użyciu Ethosa 8 mm kuleczka jawiła się nadal jako mała i mocno skondensowana, z wyraźnie jaśniejszą częścią centralną, otoczoną mglistym halo, trudnym do rozbicia nawet w pow. bliskim 200x (pojedyncze gwiazdy widoczne zerkaniem),
– o istnieniu Haro 1-36 nie wiedział. 

Zatem jeśli następnym razem udasz się w podróż do ciepłych krajów, weź ze sobą choćby lornetkę, a potem spróbuj i daj znać jak poszło!


*Dwunastostopniowy system klasyfikacji gromad kulistych powstały w oparciu o ich strukturę wewnętrzną i opisywany cyframi rzymskimi od I do XII, gdzie I oznacza największe zagęszczenie gwiazd w kierunku centrum, a XII niemal całkowity brak ich koncentracji.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.